Mamy już za sobą drugą turę wyborów, więc można sie pokusić o kilka słów komentarza. Kampania wyborcza była chyba najnudniejszą w historii III RP, zwłaszcza pierwsza tura, gdzie widać było jak na dłoni całą farsę demokracji w Polsce. Wszystkie media zgodnie dawały wyborcom do zrozumienia, że mają wybierać jednego z dwóch wskazanych im kandydatów, reprezentujących niemal identyczne poglądy. Róznice "ideowe" pomiędzy lansowanymi kandydatami sprowadzały się chyba głównie do tego, że jeden w wiekszym stopniu reprezentuje interes Niemiec a drugi interesy lobby pewnej mniejszości międzynarodowej, wysuwającej miliardowe roszczenia pod adresem naszego kraju.
Znacznie ciekawsza była natomiast druga tura, gdy Jarosław Kaczyński (-polityk zawsze podający się za reprezentanta polskiej prawic) i Bronisław Komorowski (przedstawiciel partii odwołującej się do liberalizmu i wolności gospodarczej) licytowali się, któremu z nich bliżej programowo do postkomunistów. Nawet Bareja nie napisałby chyba scenariusza, w którym Jarosław Kaczyński wychwala Edwarda Gierka jako patriotę a "liberał" Komorowski kupuje sobie poparcie Urbana, Kwasniewskiego i Cimoszewicza w zamian za stołek prezesa Narodowego Banku Polskiego dla byłego działacza PZPR. Doprawdy, trudno zrozumieć motywację, jaką kierowali się wyborcy obu kandydatów... Przecież, gdyby kierowali się logiką, to powinni zagłosować na Olejniczaka, bo lepszy komunista prawdziwy, niż farbowany!
List otwarty do prawicowo-konserwatywnego nurtu w PiS
Państwo: /-/ Arkadiusz Czartoryski, /-/ Jarosław Jagiełło, /-/ Andrzej Dera, /-/ Artur Górski /-/ Aleksander Chłopek, /-/ Zbigniew Kozak, /-/ Jerzy Rębek, /-/ Józef Rojek, /-/ Piotr Stanke /-/ Wojciech Żukowski, /-/ Jan Dziedziczak, /-/ Stanisław Pięta, /-/ Edward Siarka /-/ Barbara Marianowska, /-/ Maria Nowak, /-/ Zbigniew Dolata, /-/ Antoni Błądek, przedstawiający się jako prawicowo-konserwatywny nurt w PiS zechcieli wystosować list otwarty do „prawicowych wyborców po I turze wyborów”. Jako, że za takiego się uważam, otwarcie odpowiadam.
Szanowni Państwo, zechcieliście w swoim liście zebrać i przedstawić główne przymioty Waszego lidera. Można odnieść wrażenie, że zamiast kokietować prawicowego wyborcę, choćby tak jak robicie to w PiS z wyborcą lewicowym, przygotowaliście Państwo laurkę swojemu kandydatowi i trochę połajanek elektoratowi prawicowemu. Doceniam to i odbieram jako wyraz częściowej szczerości – dobra tak cennego w okresie kampanii wyborczej.
Jak zapewne doskonale się orientujecie, w elektoracie prawicy zauważalne miejsce zajmuje elektorat wolnorynkowy. Zainteresowało mnie więc Wasze zdanie o tym, że Wasz kandydat pragnie „dobrobytu, budowanego w systemie wolności gospodarczej, przy zachowaniu zasad solidarności różnych grup społecznych.” O ile dobrze zrozumiałem ten ogólnik, chodzi Wam o rozdzielanie owoców pracy Polaków na różne inne grupy ludzi, które tych owoców nie zrodziły. Szkoda, że nie ma tu cennych szczegółów, ale ponieważ znam niektórych z państwa z praktyki rządzenia i bezpośrednich rozmów, choćby pana Józefa Rojka (wówczas AWS), wiem czego się spodziewać.
Przechodząc do meritum. Jak napisaliście Państwo, jesteście w PiS jedynie nurtem, sądząc z liczby podpisów, dość nielicznym. W całej pisowskiej rzece znaleźliście się z Waszymi poglądami z różnych przyczyn. Chcecie byśmy i my, z naszymi prawicowymi poglądami weszli w to samo w czym tkwicie, choćby na czas wyborów, a później patrzyli jak pióro, naszego już wówczas wyraziciela, zacina się chcąc go przestrzec przed złą decyzją polityczną. Za co więc mamy sobie nadwątlać reputację? „Miejsca biorące” na listach wyborczych? Posady w spółkach skarbu państwa? Wiecie, że to nas nie interesuje. Może więc realizacja jakiegoś punktu naszego programu, byle nie w stylu: zmniejszamy jedne podatki i podnosimy inne? Tylko jak to pogodzicie z napieralskizmem?
|
Uchwała nr 2/2010 W sprawie przyspieszonych wyborów prezydenckich i wyborów uzupełniających do Senatu RP.
Rada Główna Unii Polityki Realnej świadoma sytuacji politycznej i wydarzeń z ostatnich dni postanawia nie desygnować kandydata UPR na Prezydenta RP w zbliżających się wyborach, które odbędą się 20 czerwca br. Jednocześnie Rada Główna zobowiązuje Prezesa UPR do powołania Komitetu Wyborczego Unia Polityki Realnej w związku z wyborami uzupełniającymi do Senatu RP w Okręgach 15, 21 i 30.
Kilka słów komentarza:
Po krótkiej analizie sytuacji politycznej, oraz sytuacji wewnętrznej UPR, uczestnicy obrad doszli do wniosku, że należy zrezygnować z wystawiania własnego kandydata w wyborach prezydenckich. Analiza spodziewanych kosztów takiego startu w stosunku do wyniku, jaki REALNIE można by w tych wyborach uzyskać nie pozostawiała wątpliwości -byłoby to trwonienie sił i pieniędzy członków UPR. Już dziś widać, że w tej kampanii nie będzie miejsca na merytoryczne argumenty czy dyskusję programową a o wyniku wyborów zdecydują sentymenty do ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Powstrzymanie się od startu jest w tych okolicznościach ,w naszej sytuacji jedynym rozsądnym rozwiązaniem. -Co do tego wśród delegatów panowała zgoda. Poważny spór rozgorzał jednak w kwestii, czy udzielić poparcia któremuś z pozostałych kandydatów (i jeżeli tak, to któremu) czy też raczej powstrzymać się od popierania kogokolwiek. Wśród argumentów jakie podnoszono, jednym z powazniejszych było realne zagrożenie przejęciem pełni włądzy w kraju przez tzw. "partię zagranicy" -czyli Platformę (która już dziś korzysta z okazji stworzonej przez ekipę ś.p. prezydenta Kaczyńskiego i skwapliwie wprowadza w życie ustawy kluczowe dla realizacji interesów tego środowiska i jego zagranicznych mocodawców). Kilku członków Rady Głównej optowało za tym, żeby udzielić poparcia kandydatowi PiS (pomimo wszelkich oczywistych mankamentów takiej kandydatury), tylko po to, by zapobiec wszechwładzy PO. Spotkało się to jednak z dość ostrym sprzeciwem i argumentem, że różnice programowe i światopoglądowe pomiędzy PiS-em i Platformą są tak iluzoryczne, że nie warto ryzykować reputacji popierając którąkolwiek z tych partii. Na co dzień widać, że rząd Platformy pod liberalnymi hasłami realizuje program eskalacji fiskalizmu na skalę większą niż postkomuniści a politycy PiS w ciągu ostatnich lat wielokrotnie dowiedli, że patriotyzm, suwerenność i interes narodowy są dla nich wyłącznie hasłami wyborczymi i pustymi sloganami. -Dość wspomnieć ratyfikację Traktatu przez prezydenta Kaczyńskiego, zablokowanie przez niego lustracji, czy delegowanie byłych członków PZPR na kluczowe stanowiska w państwie. Jednak argumentem, który ostatecznie przesądził o niepopieraniu kandydata PiS był fakt, że politycy tej partii w przeszłości notorycznie nie dotrzymywali danego słowa, zawartych porozumień i podpisanych umów koalicyjnych, co stawia pod znakiem zapytnia sens jakiejkolwiek współpracy z tym środowiskiem.
Prezes Okręgu Podlaskiego Unii Polityki Realnej Andrzej T. Jędrzejewski
|
Katastrofa rządowego samolotu pod Smoleńskiej jest niewątpliwie ogromną stratą dla naszego kraju. Zginął w niej wielki człowiek, gorący patriota, ostatni prezydent niepodległej Polski, Ryszard Kaczorowski. Śmierć poniosło wiele bardzo zasłużonych dla zachowania prawdy o Katyniu rodaków a Kraj stracił również całe dowództwo naszej armi i co równie niebezpieczne dla suwerenności i tożsamości -kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej.
Pojawia się wiele hipotez na temat przyczyn tego wypadku. Jedną z bardziej popularnych a jednocześnie najmniej prawdopodobnych jest przypisywanie winy Rosjanom. Co prawda, stara maksyma głosi: "ten uczynił, komu przyniosło korzyść" a Putin rzecz jasna nie miał specjalnych powodów by kochać Kaczyńskiego a tym bardziej przedstawicieli Rodzin Katyńskich, ale z punktu widzenia Kremla to wydarzenie jest prawdziwą polityczną katastrofą, bo o ile przed wypadkiem nikogo poza Polakami nie obchodził "jakiś Katyń" o tyle, po upadku polskiego samolotu wszystkie serwisy informacyjne świata wyglądały podobnie: "Dziś rano Prezydent Polski zginął w katastrofie samolotu lecącego do Katynia, gdzie w czasie II Wojny Światowej Rosjanie strzałem w tył głowy wymordowali 22 tysiące polskich oficerów". Pomijam już takie kwestie wizerunkowe (niezwykle ważne dla prestiżu Rosji), jak bezpieczeństwo rosyjskich samolotów, rosyjskich lotnisk, zapewnienie bezpieczeństwa głowie innego państwa itd. Pamiętajmy, że Kreml konsekwentnie odmawiał uznania Katynia za zbrodnię wojenną a po 10 kwietnia nie miał praktycznie innego wyjścia. Jak więc widać, dla Rosjan ten wypadek to same problemy i niesłychanie niezręczna sytuacja. Gdyby już chcieli doprowadzić do katastrofy, to prędzej doprowadziliby do niej na terytorium Polski bądź Białorusi, w czasie powrotu naszej delegacji do domu.
Niewątpliwie, ogromne korzyści to tragiczne wydarzenie przyniosło obecnej ekipie rządzącej. Za jednym zamachem z pola walki zniknął najpoważniejszy konkurent w nadchodzących wyborach prezydenckich a po śmierci Kaczyńskiego jego kompetencje automatycznie przejął prominentny polityk Platformy Obywatelskiej. Daje to rządowi Tuska możliwość przeforsowania praktycznie każdej ustawy, którą do tej pory blokował Kaczyński! Takiego zakresu władzy nie miała w Polsce żadna partia od czasu PZPR. (Polecam doskonałą analizę autorstwa Stanisława Michalkiewicza).
Ale bez względu na to, czy w katastrofie ktoś pomógł czy nie, trzyba uczciwie stwierdzić: to przez nieodpowiedzialność ekipy Lecha Kaczyńskiego kraj znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie. Śmierć prezydenta i najważniejszych osób z jego gabinetu, śmierć dowódców wszystkich rodzajów wojsk oraz kierownictwa IPN oznacza w praktyce całkowitą zmianę układu sił na scenie politycznej a rządząca obecnie ekipa uzyskała w ten sposób praktycznie pełnię władzy, oraz możliwość "wyczyszczenie" własnej przeszłości zalegającej w archiwach IPN. Nie jest przecież przypadkiem, że zanim jeszcze przestały dymić resztki samolotu, Komorowski już próbował "zainstalować" się w Instytucie... (Co prawda został odprawiony z kwitkiem, ale na jak długo ???). Aktualny układ sił na polskiej scenie politycznej może budzić podejrzenia, czy aby faktycznym prezydentem Polski nie jest już Angela Merkel lub Erika Steinbach...
Jak więc widać, sprawami bezpieczeństwa narodowego zajmowały się osoby, które nie potrafiły zatroszczyć się nawet o bezpieczeństwo własne (przypominam, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego leciał sobie beztorsko na pokładzie samolotu!). Ocenę sytuacji najlepiej pozostawić fachowcom. A co mówią fachowcy? Dwa przykłady:
profesor Jerzy Maryniak ze Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie w wywiadzie dla Onetu:
[Konrad Piasecki: Panie profesorze, co jest dla pana największą zagadką tej katastrofy 10 kwietnia?
Jerzy Maryniak: Zagadką dla mnie największą to jest decyzja pana prezydenta jako zwierzchnika sił zbrojnych w Polsce - zgrupowanie całego Sztabu Generalnego, dowódców i w części rządu w jednym samolocie. Jeszcze takiego przypadku na świecie chyba nie było. Nauczeni tym, co się stało z Casą, w której zginęło dowództwo operacyjne i techniczne Polski zachodnio-północnej, powinniśmy wiedzieć, że nie wolno puszczać - to jest po prostu przestępstwo - samolotem tylu dygnitarzy i tylu dowódców razem...]
Jeszcze bardziej dosadnie wypowiada się Tomasz Hypki - sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa. Znakomity i bardzo merytoryczny wywiad dla Onet TV. Gorąco zachęcam do obejrzenia !
W sobotę 10 kwietnia w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginął ostatni prezydent wolnej RP - Ryszard Kaczorowski i wszyscy pasażerowie samolotu lecącego na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. Na pokładzie samolotu znajdowali się również między innymi:
W kontekście niedawnego wyroku, w którym sąd nakazał usunięcie z ksiązki fragmentów dotyczących współpracy TW "Bolka" z komunistyczną bezpieką warto zapoznać się z materiałem filmowym udostępnionym dzięki uprzejmości "telewizji pana generała". Nalezy też docenić wyjątkowe poczucie humoru tych ludzi, bo trudno chyba było bardzoej osmieszyć "Bolka" i broniących jego czci sędziów niż upubliczniając to nagranie. Polecamy wszystkim, ze znakomitym komentarzem Stanisława Michalkiewicza:
Zapraszam wszystkich członków i sympatyków do zgłaszania postulatów zasługujących na umieszczenie ich w programie UPR dla naszego miasta i regionu. Podział na miasto i na region jest konieczny z uwagi na odmienny zakres kompetencji organów samorządowych (rada miasta, powiatu i sejmik wojewódzki). Zachęcam mieszkańców Białegostoku, Łomży, Suwałk, Bielska, Hajnówki, Zambrowa i innych miast naszego województwa do współpracy. Program będzie systematycznie aktualizowany i dostępny w zakładce "Program UPR dla Podlasia" po lewej stronie w menu "UPR". W tej chwili są dostępne dwie pozycje: "UPR dla Białegostoku" i "UPR dla Podlasia". Zbliżają się wybory samorządowe a to doskonała okazja do prezentowania naszych propozycji rozwiązania konkretnych problemów. Myślę, że na tle zalewającego nas zewsząd prymitywnego populizmu i "eurobełkotu" warto pokazać, że na polskiej scenie politycznej jest jedna partia różniąca się do wszystkich pozostałych tym, że reprezentuje zdrowy rozsądek i interes narodowy.
Andrzej T. Jędrzejewski
Prezes Okręgu Podlaskiego UPR
Unia Polityki Realnej od ponad roku przeżywa okres zmian swego wizerunku oraz polityki wewnętrznej. Sobota 27 lutego br. była ważnym etapem na tej drodze kończącym wewnętrzne nieporządki w partii.
27.02.2010 w Warszawie miały swoje posiedzenia Sąd, Konwentykl oraz Straż UPR.
Sąd UPR:
- uznał Konwentykl z dnia 09.01.2010 za legalny;
- uznał posiedzenie Rady Głównej UPR z dnia 09.01.2010 za ważne, a zawieszenie członków UPR dokonane przez RG za skuteczne;
- uznał, że spotkanie Członków Sygnatariuszów w dniu 17.02.2010 nie miało rangi Konwentyklu;
- uznał, że Straż ma prawo orzekać w składzie trzyosobowym (sędzia Jacek Szymona zgłosił w tej kwestii zdanie odrębne).
Konwentykl UPR:
Jutro przed Sądem Rejonowym we Wrocławiu (Podwale) o godz. 9 odbędzie się kolejna odsłona procesu, poturbowanego przez policjantów reżysera Grzegorza Brauna, współautora filmu "Towarzysz Generał".
Apelujemy do wszystkich środowisk niepodległościowych o wsparcie pana Grzegorza w tej sprawie! Niewiele osób zrobiło tak wiele jak On dla odkłamania naszej historii najnowszej. Każdy, kto zna choć część jego twórczości filmowej bez trudu domyśla się, jakie są prawdziwe powody wymierzonej w niego prowokacji, zrealizowanej według "najlepszych" standardów z czasów PRL.
Poniżej zamieszczam w całości relację Grzegorza Brauna z zajścia z kwietnia 2008 napisaną bezpośrednio po nim.
Szanowny Panie Mecenasie,
Oto co przytrafiło mi się w ubiegłą sobotę: